Wyedukowany homo medius

Brzmi dziwnie znajomo, ale rzecz dzieje się za Atlantykiem. W Nowym Jorku powstaje Instytut Analizy Propagandy. Jego twórcy biorą sobie na sztandar obronę społeczeństwa przed negatywnym wpływem mediów. Prowadzoną misję zawierają w haśle: „edukacja dla demokracji”. Nie, to nie fake news. Instytucja taka rzeczywiście istniała, tyle że… pod koniec czwartej dekady ubiegłego wieku. Wówczas za najgroźniejszy nośnik ideologicznych treści uznawano filmy. To w nich – a trzeba pamiętać, że udźwiękowione kino szybko zawładnęło masową wyobraźnią – dostrzegano źródło mniej lub bardziej subtelnych przekazów kształtujących postawy, emocje czy świadomość odbiorców. Od tamtej pory, owszem, technologia rozszerzyła instrumentarium (już tylko choćby o wszechobecny Internet), zwielokrotniły się kumulowane przezeń zagrożenia (dezinformacja, utrata prywatności, profilowanie, cyberprzestępczość), ale jedno pozostało niezmienne – konieczność rozwoju umiejętności krytycznego myślenia. Dziś, skoro już „żyjemy w mediach, a nie z mediami bądź obok nich”, brak tej kompetencji może być jeszcze bardziej wykluczający. Na aspekt ten dr Grzegorz Ptaszek, medioznawca i psycholog związany z Wydziałem Humanistycznym krakowskiej AGH, zwraca szczególną uwagę. Jego zdaniem to właśnie krytyczne rozumienie przekazu jest, obok obsługi nowych urządzeń, jednym z podstawowych warunków funkcjonowania w świecie cyfrowym, w którym już nie tylko szuka się informacji (Web 1.0) czy angażuje w sieciowe relacje (Web 2.0), ale nieustannie podporządkowuje się swoją aktywność inteligentnym algorytmom decydującym, co czytać, co kupować, jak myśleć… (Web 3.0).

W tak urządzonej rzeczywistości, w której podział na sferę realną i wirtualną ulega szybkiemu zatarciu, technologia staje się wręcz przedłużeniem naszych zmysłów. By nie zostać egzystującym poza tym światem i niczego zeń nie rozumiejącym „imigrantem”, trzeba – za radą jednego z klasyków tej problematyki Lena Mastermana – uczyć się mediów całe życie. „Im więcej edukacji medialnej, tym lepsze wykorzystanie mediów – bardziej różnorodne, rozważne i wciągające” – przekonuje autor publikacji, siłą rzeczy stawiając czytelnika przed pytaniem: jak zatem ma wyglądać ta edukacja, aby dała efekt w postaci dojrzałego cyfrowo, odpowiedzialnego w sieci obywatela? Z odpowiedzią nie jest już tak prosto, bo Ptaszek skupia się bardziej na opisie e-świata i diagnozie problemów, z jakimi przychodzi się mierzyć użytkownikom mediów.

Lecz choć jest ona ze wszech miar trafna, ba, przypomina po trosze tę, po jaką udajemy się do lekarza, by potwierdził rozpoznanie dokonane już wcześniej przez nas samych, to już w ślad za tym nie idą konkretne zalecenia. Z wyjątkiem ostatniego, dość krótkiego rozdziału, autor ani nie podsuwa idealnych rozwiązań, ani nie wskazuje, w jaki sposób taką edukację właściwie prowadzić. Staje w cieniu tuzów tej tematyki, ukryty za definicjami, klasyfikacjami, historycznymi odwołaniami. Może to być, jak sam tego chce, jedynie punktem wyjścia do dalszej dyskusji albo – czego już nie eksplikuje – gruntowną podbudową do wypracowania własnych narzędzi i sposobów poruszania się w medialnym ekosystemie. W istocie treść książki przypomina założenia podstawy programowej dla nauczycieli czy edukatorów, którzy uzbrojeni w teoretyczny arsenał mają stanąć na pierwszej linii frontu cyfrowego starcia. Jeśliby kto chciał czynić z tego zarzut pod adresem autora, niech sobie wpierw uświadomi, że tak naprawdę w nich cała nadzieja, byśmy wyszli z konfrontacji zwycięsko.

(mak)

Grzegorz PTASZEK, Edukacja medialna 3.0. Krytyczne rozumienie mediów cyfrowych w dobie Big Data i algorytmizacji , Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2019.