Tabele i ryciny – miękkie podbrzusze

Marek Misiak

Redagowanie to dla mnie prawdziwa przyjemność, po prostu lubię kąpać się w języku. Wbrew pozorom cieszę się, gdy mogę poprawiać źle napisany tekst, lubię, gdy w moich rękach zamienia się on w materiał znacznie płynniejszy w lekturze, a jednocześnie przekazujący wciąż te same treści, które zawarł w nim autor. Mina mi rzednie, gdy przychodzi do obróbki tabel czy korespondencji z autorami na temat rycin. Parafrazując Freuda, autobiografia redaktora pracującego w wydawnictwie naukowym mogłaby nosić tytuł „Tabele i (zwłaszcza) ryciny jako źródło cierpień”.

Więcej w elektronicznym i drukowanym wydaniu FA.