×

Serwis forumakademickie.pl wykorzystuje pliki cookies. Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystanie plików cookies w celach statystycznych. Jeżeli nie wyrażasz zgody - zmień ustawienia swojej przeglądarki internetowej.

Europejskie Forum Prawa i Edukacji

JSA – wymuszona odpowiedzialność

Czy kradzież inaczej nazwana przestaje nią być, a etyka w świecie akademickim to imponderabilia? W obu przypadkach odpowiedź powinna być negatywna.

Nowa ustawa o szkolnictwie wyższym nakłada od przyszłego semestru obowiązek sprawdzania wszystkich prac dyplomowych na studiach II stopnia Jednolitym Systemem Antyplagiatowym. Wiele uczelni już wcześniej posługiwało się rozmaitymi komercyjnymi programami antyplagiatowymi, ale używanie ich nie było obowiązkowe. Teraz będzie. Na razie do uznania uczelni pozostaje czy będą w JSA sprawdzane także prace pisane po I stopniu studiów. Na razie obowiązek nie dotyczy prac doktorskich, bowiem odpowiedni system ma zostać wprowadzony w 2020 r.

V Forum Antyplagiatowe, zorganizowane przez Europejskie Forum Prawa i Edukacji, ujawniło wiele problemów, jakie wiążą się z wprowadzeniem JSA.

Najwięcej wątpliwości budzi strona techniczna zagadnienia. Ośrodek Przetwarzania Informacji – Państwowy Instytut Badawczy, który jest autorem programu, organizuje szkolenia dla pracowników uczelni. W jakiejś mierze JSA jest już oswojony, gdyż w maju uczelnie otrzymały pierwsze demo systemu, a we wrześniu drugie, poprawione. Pytania jednak pozostały. Jeśli ktoś ma status administratora, to czy może się zalogować jako promotor? Co z tymi, którzy są promotorami na dwóch różnych uczelniach: mogą mieć jedno konto czy dwa różne? Czy prace można sprawdzać w systemie więcej niż jeden raz, bo po poprawkach będzie już ona inaczej wyglądać? Obawy budzi też maksymalna objętość pliku do sprawdzania, czyli 15 KB – są kierunki np. budownictwo, architektura, gdzie wraz z obliczeniami i rysunkami pliki z pracami mają znacznie większą objętość. Zastrzeżenia dotyczą także procentowego wyliczenia pojawiających się w pracy tekstów nieoryginalnych. System uruchomi alert czerwony, gdy jest ich więcej niż 40%, ale… w pracach np. prawników, filologów czy historyków cytujących przepisy, dokumenty czy dzieła literackie nie musi to wcale oznaczać plagiatu. Na dodatek raportu końcowego, bez względu na to, czy będzie on ogólny, czy szczegółowy, nie może odebrać pani z dziekanatu tylko promotor, który do tego musi zaakceptować raport.

JSA wymusi na promotorach realną, a nie jedynie formalną opiekę nad dyplomantem. Nałoży też obowiązek, z którego zresztą brak sytemu nie zwalniał, dostarczenia mu niezbędnych narzędzi i wiedzy o tym, jak pisać pracę dyplomowa, jak traktować źródła, co wolno, a czego nie i czym właściwie jest plagiat, który w powszechnym odczuciu wciąż nie kojarzy się z pojęciem kradzieży. Zadaniem promotora jest ocenić, czy alert systemu antyplagiatowego wynika z charakteru pracy, czy wskazuje na plagiat. Już samo przedstawienie nieoryginalnej pracy jest usiłowaniem popełnienia przestępstwa. W takim przypadku w grę wchodzi nie tylko odpowiedzialność etyczna, czyli postępowanie dyscyplinarne na uczelni, lecz odpowiedzialność cywilna i karna. Rozwiązanie typu: „Kaziu, popraw te pracę!”, dziś dość powszechne, nie powinno się zdarzać. Próba popełnienia przez dyplomanta plagiatu kładzie się cieniem także na promotora. Paweł Kur, rzecznik praw studenta, stwierdził podczas konferencji, że do pracy promotorów z dyplomantami wnoszonych jest wiele zastrzeżeń. Ewelina Pabjańczyk-Wlazło, przewodnicząca Krajowej Reprezentacji Doktorantów, mówiła o tym, że doktoranci nie są uczeni prowadzenia badań na najwyższym poziomie i przygotowywania publikacji, a kwestie rzetelności naukowej i zagadnień etycznych nie są im należycie wyjaśniane.

W bazie danych, z którą JSA porównuje teksty, jest już blisko 70 prac dyplomowych z polskich uczelni, są polskojęzyczne zasoby internetowe i 8 wersji językowych Wikipedii. OPI zapewnia, że baza będzie systematycznie poszerzana. Sprawdzanie pracy w bazie ma trwać od kilkunastu minut do 24 godzin. Związane jest to z organizacją roku akademickiego. Wprawdzie baza jest w stanie sprawdzać 1,5 tys. prac w ciągu godziny, ale mniej więcej w tym samym czasie kończy się cykl nauczania na wszystkich 400 polskich uczelniach i do systemu może napływać wtedy zbyt wiele prac równocześnie, co wydłuży okres porównywania dokumentów i generowania raportu.

Prof. Krzysztof Diks, przewodniczący Polskiej Komisji Akredytacyjnej, przyznał, że system antyplagiatowy nie jest potrzebny do poprawy jakości kształcenia. Jego zdaniem, bardziej niż powszechność JSA na poprawę jakości dyplomów może wpłynąć upublicznienie samych prac oraz ich recenzji, co zapowiada ustawa. Z doświadczeń szefa PKA wynika, że do obrony dopuszcza się wiele bardzo złych prac, choćby i oryginalnych, których nie czytał nawet promotor. Praca dyplomowa powinna być podsumowaniem całego procesu kształcenia, a w tym sensie jej jakość odzwierciedla jego poziom. Nie mamy jednak, przyznał prof. Diks, dobrych kryteriów oceny kształcenia.

JSA nie będzie kontrolowany, w tym znaczeniu, że nikt nie będzie sprawdzał, co się dzieje z autorami prac uznanych za plagiaty oraz ich promotorami. Uczelnie muszą same opracować wewnętrzne regulaminy reagowania na takie sytuacje.

JotKa