Uczony, organizator, bibliotekarz

Bogdan Bernat

Ludwik Kolankowski (1882–1956) we wspomnieniach swego ucznia Jerzego Serczyka „nigdy nie był zawodowym politykiem; ulegał natomiast od wczesnych lat młodzieńczych silnej fascynacji polityką. Cała jego twórczość historiograficzna przesiąknięta była tą fascynacją”. Zostawił swoje niedokończone Zapiski pamiętnikarskie ułatwiające rekonstrukcję pracowitego, ciekawego życia z dość smutnym jednak końcem. Rekonstrukcji przebiegu życia, lat wytężonej pracy naukowej, podejmowanych prób uprawiania polityki (OZN) podjęli się redaktorzy toruńskiej serii.

Jako historyk Kolankowski jest kojarzony głównie z ideą jagiellońską. Monumentalne dzieła Dzieje Wielkiego Księstwa Litewskiego za Jagiellonów (do 1499 r.), Polska Jagiellonów, Zygmunt August są bezcenne ze względu na kwerendy, które odbywał Kolankowski w Moskwie, Królewcu, Kijowie. Intensywnie korzystał ze źródeł krzyżackich dotyczących kwestii wschodnich, zwracając uwagę na celowe przemilczenia stosowane przez autorów ruskich latopisów. W monografiach przytaczał w obszernych fragmentach źródła pozostające w rękopisach, a nierzadko dziś już zaginione. Drugi tom syntezy Dzieje Wielkiego Księstwa Litewskiego za Jagiellonów , obejmujący lata 1500–1572, już prawie gotowy do druku przepadł w powstaniu warszawskim, a po wojnie autor, zajęty tworzeniem uniwersytetów w Łodzi, a zaraz potem w Toruniu, już nie miał czasu i energii na wznowienie tej pracy. Z pewnością zniechęcająco przysłużyła się też nagonka, w czasie której usiłowano odsunąć go od życia naukowego. Żanna Kormanowa stwierdziła na powojennym Kongresie Nauki Polskiej, iż Kolankowskiego „cechuje obcość, a często wrogość metodologiczna” oraz że nie wykazał w ciągu lat 1945-1950 najmniejszej ewolucji metodologicznej, „trwając na pozycjach nacjonalistycznych i zachodnich”. Po śmierci Stalina na Zebraniu Katedr Historii nakłoniony został do odczytania samokrytyki swej koncepcji jagiellońskiej.„Byliśmy smutni i zażenowani. Wybitny uczony został poniżony, a to poniżenie w jakiś sposób dotyka nas wszystkich, łącznie z tymi, na których spoczywa odpowiedzialność za to, co się stało” – zanotował świadek zdarzenia, uczeń profesora, Jerzy Serczyk.

Być może naraził się władzom, zwracając się do ojców jezuitów z prośbą o założenie duszpasterstwa akademickiego w Toruniu? Już w 1949 r. Kolankowskiego „przesunięto” ze stanowiska rektora na dyrektora Biblioteki Uniwersyteckiej w Toruniu, co było osobistym dramatem, gdyż tu de facto rządziła partyjna urzędniczka Maria Puciatowa. Izolowała go od kontaktów ze środowiskiem naukowym. To „przesunięcie” przypominało niegdysiejsze – to z Wilna, kiedy Józef Piłsudski jako Naczelnik Państwa w 1919 r., znając Kolankowskiego miłość do dziejów Wielkiego Księstwa Litewskiego, zlecił mu odbudowanie po 90 latach Uniwersytetu Wileńskiego. Kolankowski porzucił wówczas stanowisko komisarza ziem wschodnich, przyjechał do Wilna i w ciągu czterech miesięcy zorganizował sześć wydziałów, ściągając brakujących uczonych z Krakowa, Warszawy czy Petersburga. Na samej uroczystej inauguracji akademickiej z udziałem Józefa Piłsudskiego, w październiku 1919 r., już go jednak nie było. Musiał wrócić do stolicy.

Praca w Bibliotece Uniwersyteckiej w Toruniu to zacieśnienie współpracy z Biblioteką Jagiellońską w Krakowie, w której Kolankowski pracował zaraz po obronie doktoratu we Lwowie w 1907 r. Tam właśnie zostawił część swego życia i nawet na jego pogrzebie ówczesny dyrektor Biblioteki Jagiellońskiej Jan Baumgart powiedział, że Kolankowski miał znaczny wpływ na gromadzenie zbiorów, zwłaszcza z literatury wschodniosłowiańskiej, którą znał doskonale, i że Uniwersytet Jagielloński dużo mu zawdzięcza.

A samą Puciatową – o ironio losu– pochowano po śmierci obok Kolankowskiego na toruńskim cmentarzu św.Jerzego.

Bogdan Bernat
Ludwik Kolankowski. Dzieło i życie – indywidualny przypadek historiograficzny , red. Piotr ORLIŃSKI, Wojciech PIASEK, Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2017seria: Scientia – Universitas – Memoria I.