Podwójny przewód doktorski

Marek Wroński

Dość ciekawa sytuacja ma obecnie miejsce na Wydziale Inżynierii Środowiska Politechniki Krakowskiej, gdzie w końcu kwietnia 2012 r. odbyła się obrona pracy doktorskiej mgr. inż. Rafała Schmidta, której promotorem była prof. dr hab. inż. Maria Anna Anielak z Katedry Technologii Środowiskowych Instytutu Zaopatrzenia w Wodę i Ochrony Środowiska PK. Praca nosiła tytuł Modyfikowane zeolity w procesie oczyszczania wodnych roztworów , zaś recenzentami byli: prof. dr hab. Maria Urszula Tomaszewska z Instytutu Technologii Chemicznej Nieorganicznej i Inżynierii Środowiska Zachodniopomorskiego Uniwersytetu Technologicznego w Szczecinie oraz dr hab. Wojciech Balcerzak, dyrektor Instytutu Zaopatrzenia w Wodę i Ochrony Środowiska PK. Recenzje były pozytywne i doktorat został obroniony, zaś świeżo upieczony doktor powrócił do Koszalina, gdzie pracuje w Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej.

Niedługo po powrocie z udanej obrony dr inż. Rafał Schmidt złożył pismo na ręce ówczesnego dziekana Wydziału Budownictwa i Inżynierii Środowiska Politechniki Koszalińskiej, prof. dr. hab. Kazimierza Szymańskiego, prosząc o zamknięcie otwartego 9 stycznia 2007 roku przewodu doktorskiego i informując, że uzyskał już stopień doktorski na Politechnice Krakowskiej. Gwoli ścisłości należy dodać, że w koszalińskim przewodzie, którego promotorem była również prof. dr hab. inż. Maria Anna Anielak, złożono już rozprawę doktorską Adsorpcja wybranych jonów na zeolitach . Promotorka do września 2010 r. przez wiele lat pracowała w Politechnice Koszalińskiej, gdzie kierowała Katedrą Technologii Wody i Ścieków. Rada Wydziału Budownictwa i Inżynierii Środowiska Politechniki Koszalińskiej powołała nawet dwóch recenzentów (jeden z Politechniki Wrocławskiej, drugi z Politechniki Poznańskiej), którzy złożyli recenzje. Co więcej, doktorant zdał egzaminy z dyscypliny podstawowej (technologia wody) oraz z dyscypliny dodatkowej (chemia sanitarna). Niestety, obie recenzje były dość krytyczne i merytorycznie negatywne, ale recenzenci zostawili doktorantowi „furtkę” w postaci możliwości uzupełnienia badań i poprawy dysertacji. W takich wypadkach, po uzupełnieniu pracy o sugestie i zalecenia recenzenta, poprawiona dysertacja wraca do recenzentów, którzy dopisują finalne uwagi i ewentualnie dopuszczają doktorat do obrony. Dlatego też doktorant Schmidt wziął pracę do poprawek, zaś cała procedura doktorska stanęła.

Wiadomość, że Rafał Schmidt uzyskał stopień doktorski na innej uczelni w sytuacji, gdy nie został zakończony przewód doktorski w Politechnice Koszalińskiej, wzburzyła dziekana Szymańskiego, bowiem badania sfinansowano i wykonano w Koszalinie, zaś wydział stracił punkty w ocenie parametrycznej. Podejrzewając, że doktorant posłużył się tą samą lub bardzo podobną pracą, dziekan jeszcze w maju 2012 r. zwrócił się pisemnie do prof. dr hab. inż. Elżbiety Nachlik, dziekana Wydziału Inżynierii Środowiska Politechniki Krakowskiej, z prośbą o wyjaśnienie tej sprawy. Nie otrzymał na swoje pismo odpowiedzi, dlatego na początku sierpnia 2012 r. poinformował o faktach Centralną Komisję, stwierdzając, iż obie prace doktorskie mogą być jednakowe, doktorant i promotorka nie ujawnili dziekanowi krakowskiego wydziału, że równolegle jest wszczęty przewód doktorski w Koszalinie, jego zdaniem więc naruszono dobre obyczaje w nauce.

Z końcem października 2012 Prezydium CK wszczęło kroki wyjaśniające sprawę i poprosiło obie uczelnie o dokumentację obydwu przewodów doktorskich. Powołany recenzent stwierdził, że prace są w zasadzie tożsame, w końcu marca 2013 r. krakowski przewód został zatem wznowiony z urzędu.

Trudno tutaj przewidzieć, jak zakończy się wznowione postępowanie rewizyjne krakowskiego doktoratu Rafała Szchmidta, ale zapewne przewód powinien zostać unieważniony z powodu formalnego: na podstawie tej samej pracy nie mogą równolegle biec dwa postępowania na dwóch różnych uczelniach. W dodatku promotor, „dotknięty” dwoma negatywnymi recenzjami, nie może wziąć swojego doktoranta na inną uczelnię i tam procedować nowy przewód jak gdyby nic się wcześniej nie stało, wprowadzając w błąd całą radę wydziału.

Od strony prawnej promotor prof. Maria Anna Anielak nie mogła wnioskować o przeprowadzenie nowego przewodu doktorskiego w sytuacji, gdy poprzedni nie został zamknięty, a praca otrzymała dwie negatywne recenzje, co w wyniku braku ich poprawy powinno skutkować niedopuszczeniem pracy do obrony.

Wprawdzie przepisy pośrednio pozwalają na ponowne przedstawienie tej samej lub podobnej pracy w nowym przewodzie otwartym na innej uczelni, ale tylko wtedy, gdy praca doktorska została dopuszczona do obrony. Zdarzają się przecież wypadki, gdy mimo pozytywnych recenzji dysertacji i pozytywnej obrony przed komisją doktorską rada wydziału w głosowaniu tajnym obrony nie zatwierdza. I tylko wtedy zasadniczy tekst takiej pracy, z większymi lub mniejszymi poprawkami i uzupełnieniami, może być powtórnie użyty w nowym przewodzie na innej uczelni przy jednoczesnym ujawnieniu nowej radzie wydziału, że wcześniejszy przewód nie przebiegł pomyślnie. Przepisy natomiast jasno stwierdzają, że niedopuszczona do publicznej obrony praca doktorska nie może być ponownie wykorzystana.

Niestety nie ma w Polsce centralnego repozytorium otwieranych lub otwartych przewodów doktorskich. Taka baza danych z jednej strony pomogłaby uwidocznić skalę niezakończonych lub „porzuconych” prac doktorskich, co udokumentowałoby skuteczność studiów doktoranckich w całym kraju, zaś z drugiej strony zapobiegałaby takim przypadkom, jak opisany powyżej. Pokazałaby także, jak długo – w zależności od dziedziny i dyscypliny nauki – przebiegają przewody doktorskie od otwarcia do obrony. Apeluję więc do Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, aby w przygotowywanych nowelizacjach prawnych (w ustawie lub rozporządzeniu) zawrzeć takie rozwiązanie, które umożliwi prowadzenie repozytorium przez Ośrodek Przetwarzania Informacji i nałoży na jednostki mające uprawnienia doktorskie obowiązek przekazywania elektronicznie koniecznych informacji. Koszty takiej inicjatywy są zapewne niewielkie, a korzyści będą duże.

Problemy Koncepcji Open Access…

Wycofanie z rynku wydrukowanych książek i wstrzymanie ich sprzedaży przez wydawnictwo książkowe jest dość rzadko spotykane. Taka sprawa miała miejsce w połowie 2010, kiedy Wydawnictwo ABC – Wolters Kluwer Business wycofało i zniszczyło ponad połowę nakładu książki Psychologiczne aspekty zarządzania zasobami ludzkimi w zakładach opieki zdrowotnej autorstwa dr hab. Grażyny Bartkowiak, byłej profesor Wydziału Nauk o Zdrowiu Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu i Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu. Tekst rozdziału II Etyczno-filozoficzne i psychologiczne aspekty pracy lekarza i pielęgniarki (str. 55-94) został przejęty prawie dosłownie i bez odpowiedniego odniesienia z pracy magisterskiej Marii Siedleckiej Społeczne i psychologiczne uwarunkowania wsparcia w relacji pacjent-pielęgniarka , obronionej w 2009 r. na Wydziale Zdrowia Publicznego (kierunek pielęgniarstwo).

Jesienią 2012 r. podobny los spotkał książkę prof. dr. hab. Włodzimierza Szpringera Koncepcja Open Access w świetle ekonomicznej analizy praw własności intelektualnej , której zarzucono zapożyczenia z prac innych autorów bez odpowiedniego wskazania. Odpowiadając na zarzuty, autor stwierdził: „Większość tych źródeł mam w bibliografii oraz w przypisach (Cencora, Oleński, Woszczyński, a także wspomniany dokument Komisji Europejskiej i pracę w tłumaczeniu B. Szczepańskiej). Problem polega moim zdaniem na zbyt małej liczbie tych przypisów bądź przenoszeniu części tekstu do przypisów z pominięciem powołania się na autora (jest to dla mnie nauczka, by lepiej i dokładniej opracowywać teksty). Proszę ponadto zwrócić uwagę, że nie jest to ciągłe nawiązywanie do jednego i tego samego tekstu, a raczej są tu uwzględnione różne źródła, a tekst jako całość ma charakter autorski. Wiele materiałów zebrałem w czasie stażu DAAD w Niemczech. Większość tego tekstu była przyjęta bez zastrzeżeń w ramach projektu SYNAT, w którym biorą udział luminarze prawa autorskiego, prawa baz danych czy prawa bibliotek (w grupie, którą kierował dr H. Hollender). Ponadto proszę zwrócić uwagę na fakt, że dokumenty np. niemieckiej DINI, DFG czy opis aktów prawnych nie są chronione prawem autorskim i ich opis zwykle wygląda podobnie. (...) Swoje uchybienie traktuję jako niedołożenie należytej staranności w redagowaniu i poprawianiu tekstu, a nie jako celowy plagiat. Jest mi jednak z tego powodu bardzo przykro”.

Jak poinformowała p. Justyna Kossak, dyrektor Działu Praw Autorskich Wydawnictwa Wolters Kluwer Polska, „po ustaleniu, że w przedmiotowym utworze prof. W. Szpringera doszło do naruszenia autorskich praw osobistych i majątkowych przysługujących osobom trzecim, wydawca odstąpił od umowy z autorem oraz wycofał z obrotu i zlikwidował wszystkie egzemplarze ww. utworu”.

Włodzimierz Szpringer jest profesorem zwyczajnym SGH w Warszawie i Uniwersytetu Warszawskiego, powyższy casus sugeruje więc, że nawet i wytrawnym profesorom przydałoby się od czasu do czasu wysłuchać szkolenia, jak w praktyce nie należy posługiwać się cudzym tekstem.

„Zaginione” prace

W połowie kwietnia br. kilkoro czytelników zwróciło moją uwagę na dyskusję toczącą się na łamach internetowego forum dyskusyjnego Doktorat – Nauka – Uczelnia (wątek Czy recenzent ma wierzyć habilitacyjnym dokumentom ). Sprawa dotyczyła przewodu habilitacyjnego dr inż. Ewy Kulińskiej z Wydziału Ekonomii i Zarządzania Politechniki Opolskiej. Habilitacja, przebiegająca nowym trybem, została zatwierdzona 14 listopada 2012 r. na Wydziale Zarządzania Politechniki Częstochowskiej i recenzje wraz z uchwałami opublikowano na stronie internetowej Centralnej Komisji. Habilitantka w swoim autoreferacie podała, że ma w dorobku trzy publikacje wydrukowane w czasopismach listy filadelfijskiej. Jedna z czytelniczek chciała zapoznać się z artykułem An assessment model of axiological basis of logistics processes’ risk management jakoby wydrukowanym w 2009 roku w czasopiśmie „International Journal of Production Economics”, wydawanym przez Elsevier i mającym impact factor 1,76 (co dla czasopism z grupy ekonomia i zarządzanie jest bardzo wysokim wskaźnikiem). Okazało się niestety, że artykułu nie ma zarówno w bazie publikacji z czasopism listy filadelfijskiej Web of Science, jak również w spisie treści poszczególnych numerów czasopisma publikowanego przez Thomson-Reuters „Journal of Citations Reports”, poczynając od 2009 roku. Pozostałych dwóch artykułów też nie można znaleźć.

Kolejna zaciekawiona sprawą osoba z grona internautów również dokładnie szukała artykułu i znalazła, że podany tytuł (An assessment model... ) pojawia się w BazTech: Autorzy: Kulińska, E.; Krupa, T. Tytuł: Model oceny aksjologicznego wymiaru zarządzania ryzykiem procesów logistycznych . Tytuł alternatywny (po angielsku): An assessment model of axiology schedule of logistics processes’ risk management . Czasopismo: „Logistyka”, rok: 2009, nr 4, CD-pełny tekst, Bibliogr. 6 poz., rys., tab. baztech.icm.edu.pl/baztech/cgi-bin/btgetdoc.cgi?BPL2-0018-0065 oraz w wykazie publikacji na stronie Politechniki Opolskiej: [3] Kulińska E., Krupa T.: Model oceny aksjologicznego wymiaru zarządzania ryzykiem procesów logistycznych , „Logistyka”, 4/2009, str. 80-86. (artykuł na płycie CD) Politechnika Opolska [4] Kulińska E.: An assessment model of axiological basis of logistics processes’ risk management [w:] „International Journal of Production Economics”, Imprint: ELSEVIER, Politechnika Opolska: www.weiz.po.opole.pl/index.php/publikacje-pracownikow/152-dr-in%C5%BC-ewa-kuli%C5%84ska-publikacje.html, a w samym autoreferacie znajduje się również taki odnośnik: E. Kulińska, Model oceny aksjologicznego wymiaru zarządzania ryzykiem procesów logistycznych , „Logistyka” 4/2009,s.80-86.

Ponieważ wszyscy zdają sobie sprawę, że chochlik drukarski działa też w czasopismach zagranicznych, to pierwszą myślą zainteresowanych było zwrócenie się bezpośrednio do autorki z prośbą o przesłanie informacji, gdzie można znaleźć podawany przez nią artykuł. Odpowiedzi jednak nie było. Sprawa zaczęła intrygować coraz więcej osób i w końcu powiadomiono trzech recenzentów, którymi byli: prof. dr hab. Krzysztof Jajuga, członek Centralnej Komisji i w poprzedniej kadencji przewodniczący Sekcji Ekonomicznej CK, prof. dr hab. Marek Ciesielski z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu oraz prof. dr hab. Maria Nowicka-Skowron z Politechniki Częstochowskiej (rektor tej uczelni). Prof. Ciesielski 13 kwietnia br. zwrócił się bezpośrednim listem e-mailowym do habilitantki, prosząc o wskazanie, gdzie może się zapoznać z tą najważniejszą publikacją, ale – jak mnie ostatnio poinformował – nie dostał odpowiedzi. W związku z tym przekazał sprawę do wyjaśnienia przewodniczącemu komisji habilitacyjnej, prof. Bogdanowi Nogalskiemu z Uniwersytetu Gdańskiego, który jest jednocześnie przewodniczącym Sekcji Ekonomicznej CK w obecnej kadencji i członkiem Prezydium CK.

Komunikat prawnika

Zdumiało wszystkich pojawienie się 17 kwietnia br. na forum internetowym Doktorat – Nauka – Uczelnia wpisu o treści następującej: „Oświadczam, iż umocowany zostałem jako pełnomocnik do reprezentowania Pani Ewy Kulińskiej, której dobra osobiste w postaci dobrego imienia zostały naruszone w niektórych postach opublikowanych w niniejszym wątku. Oszczercze i szkalujące moją mandantkę wypowiedzi są nieprawdziwe w świetle zdeponowanej w Kancelarii, niebudzącej wątpliwości dokumentacji. Kancelaria wystąpiła do administratora niniejszej strony w celu uzyskania danych osobowych autorów postów naruszających prawa mojej mocodawczyni. Po uzyskaniu danych do korespondencji skierowane zostaną do tych Państwa indywidualne listy z Kancelarii z wezwaniami do naprawienia wyrządzonej szkody, stosownie do treści art. 23 k.c. i 24 k.c., niezastosowanie się do wezwania spowoduje skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego. Wzywam ponadto, po myśli art. 24 k.c., do zaniechania dalszych naruszeń pod rygorem skutków prawnych. Radca prawny Roman Jarosiński, Kancelaria Adwokatów i Radców Prawnych w Opolu przy ul. Kośnego 22”.

Jeden z internautów skomentował to następująco: „Przed wytoczeniem komukolwiek procesu proponuję uważnie zapoznać się z tym wpisem:

forum.gazeta.pl/forum/w,87574, 143803246,143906180,Re_plagiat_czy_klamstwo_wirtualny_dorobek_na_ha.html. Dorobek naukowy, poza nielicznymi wyjątkami, jest jawny, a jawność procedur awansowych narzuca ustawa. To znaczy, że każdy Kowalski może sobie to czytać, komentować i krytykować. To oznacza również, że habilitantka była świadoma tego, że podane przez nią informacje będą dostępne dla każdego, kto umie czytać i możliwe do sprawdzenia dla każdego, kto ma w domu Internet i dostęp do odpowiednich baz. Jeżeli podane przez nią informacje są mało precyzyjne, to sama winna krytyki, która na nią spada”.

Również i ja zwróciłem się do dr hab. Ewy Kulińskiej, która obecnie jest profesorem uczelnianym Politechniki Opolskiej i kierownikiem Katedry Marketingu i Logistyki na Wydziale Ekonomii i Zarządzania PO, o komentarz do tej sprawy, sądząc, że otrzymam dokładne wyjaśnienie, co się stało z tymi trzema artykułami wydrukowanymi w czasopismach listy filadelfijskiej. Niestety, oczekiwania były płonne, bowiem odpowiedź brzmiała: „Informacje o tym, że moje publikacje nie są identyfikowane przez odpowiednie bazy, skłoniły mnie do ustalenia, dlaczego tak jest. Odnośnie dwóch publikacji uzyskałam już informację, natomiast co do publikacji trzeciej czekam na ostateczną odpowiedź redakcji. Artykuły w oryginale wraz z pełną korespondencją z Wydawnictwami złożyłam u swojego Pełnomocnika, celem wystąpienia na drogę prawną przeciw osobom, które nie mając wystarczających informacji szkalują moje dobre imię. W tej sprawie może Pan Redaktor kontaktować się z moim pełnomocnikiem Mecenasem Romanem Jarosińskim, e-mail: radcaprawnyromanjarosinski67@gazeta.pl”.

Ponieważ w świecie nauki w tego typu sprawach, gdy ktoś szuka dostępu do jakoby wydrukowanej pracy i nie znajduje jej tam, gdzie podano, że figuruje, nie ma zwyczaju komunikowania się przez pełnomocnika prawnego, mam nadzieję, że sprawa zostanie dogłębnie wyjaśniona przez Prezydium CK.

Książkowa reinkarnacja

25 kwietnia br. Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie oddalił skargę dr. hab. Czesława Jeśmiana na decyzję Centralnej Komisji do spraw Stopni i Tytułów z września 2012 r. w przedmiocie odmowy przedstawienia do tytułu naukowego profesora. Sprawa jest o tyle ciekawa, że Czesław Jeśmian, który jest kierownikiem Zakładu Historii Nauk i Medycyny Wojskowej i profesorem uczelnianym Łódzkiego Uniwersytetu Medycznego, w swoim dorobku pohabilitacyjnym przedstawił jako jedną z książek profesorskich dwutomowe dzieło Choroby zakaźne w wojnie polsko-sowieckiej w latach 1918-1921 (ISBN 978-83-610-58-90-8) oraz Choroby zakaźne w Wojsku Polskim w latach 1922-1939 (ISBN978-83-610-58-94-6). Oba tomy zostały wydane w 2009 r. przez Wydawnictwo Uniwersytetu Medycznego w Łodzi i są w olbrzymiej części autoplagiatem jego pracy habilitacyjnej z 1997 r. Choroby zakaźne w Wojsku Polskim w latach 1918-1939 jako zagadnienie epidemiologiczne i profilaktyczno-lecznicze. Jak można się domyślać, książka została wydrukowana na potrzeby postępowania profesorskiego. Autor, który sfinansował druk z własnych środków, odebrał wszystkie wydrukowane egzemplarze z wydawnictwa uczelnianego. Wbrew obowiązującemu prawu (za to odpowiedzialne jest wydawnictwo!) egzemplarze obowiązkowe tej pozycji nie dotarły do żadnej biblioteki – w tym macierzystej Biblioteki Głównej ŁUM, Biblioteki Narodowej i Biblioteki Uniwersytetu Jagiellońskiego, co w ich internetowych katalogach właśnie sprawdziłem.

W przeprowadzonym przez rzecznika dyscyplinarnego uczelni wyjaśniającym postępowaniu dyscyplinarnym prof. Jeśmian został ukarany upomnieniem nałożonym przez rektora uczelni.

Marekwro@gmail.com