Politechniki wreszcie popularne

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego podsumowało rekrutację na studia w roku akademickim 2009/2010.


O każdy wolny indeks na studiach technicznych pierwszy raz od lat starało się tylu maturzystów, ilu w prestiżowych uniwersytetach – trzech i pół kandydata na miejsce. Jeszcze 2 lata temu o indeksy na studia techniczne ubiegało się najwyżej dwóch kandydatów na miejsce. Podsumowaniu towarzyszyło ogłoszenie kolejnej edycji programu „kierunków zamawianych”.

Prof. Barbara Kudrycka uznaje za niezwykle istotne, że wspólne wysiłki uczelni, nauczycieli i wykładowców, przedsiębiorców, a także ministerstwa w promowaniu studiów inżynierskich przyniosły tak znaczące efekty: – Cieszy, że rządowy program dofinansowania studiów technicznych w ramach projektu tzw. studiów zamawianych spotkał się z uznaniem szkół wyższych, ale i młodzieży, która odważyła się walczyć o indeksy na trudne studia techniczne.

Listę najpopularniejszych uczelni otwierają dwie politechniki – Warszawska (8 kandydatów na miejsce) i Gdańska (6,7). Dalsze miejsce zajęły: Uniwersytet Warszawski (6,1), Politechnika Łódzka (5,8), Politechnika Poznańska (5,1), Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego (5,1), Uniwersytet Jagielloński (4,3), Uniwersytet Wrocławski (4,3) i Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego (4,2).

Zestawienie resortu nauki cieszy prof. Henryka Krawczyka, rektora Politechniki Gdańskiej: – Jesteśmy drugą uczelnią w Polsce pod względem liczby kandydatów na jedno miejsce. Nasze dążenia do budowy uniwersytetu technicznego z wyobraźnią i przyszłością wyrażają się także we wnioskach o finansowanie rozmaitych przedsięwzięć. Takich, które unowocześniają infrastrukturę w naszej uczelni. Jestem przekonany, że działając z wyobraźnią inspirujemy młodych do działania. Oni wiedzą, że właśnie u nas znajdą najlepsze miejsce do rozwijania swoich talentów.

Zamawiajmy inżynierów

Dane Europejskiego Urzędu Statystycznego pokazują, że – w przeliczeniu na tysiąc mieszkańców – w Polsce jest 13,3 absolwentów nauk matematycznych, przyrodniczych i technicznych, podczas gdy w Irlandii 21,4, we Francji 20,7, a na Litwie 19,5. Z badań GUS oraz przeprowadzonych wśród przedsiębiorców i w urzędach pracy wynika, że za 5 lat brakować może w naszym kraju nawet 75 tys. absolwentów kierunków ścisłych. Zachwiane proporcje między kończącymi studia humanistyczne a osobami z wykształceniem technicznym i matematyczno−przyrodniczym skłoniły Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego do zamawiania w wyższych uczelniach kształcenia dodatkowych studentów w dziedzinach kluczowych dla rozwoju gospodarczego.

Najpierw przeprowadzono pilotaż programu, a w roku 2008/2009 – jego pierwszą edycję. Na tzw. kierunki zamawiane, finansowane w ramach poddziałania 4.1.2 Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki: „zwiększenie liczby absolwentów kierunków o kluczowym znaczeniu dla gospodarki opartej na wiedzy” rząd do 2013 roku przyzna ponad miliard złotych. Najlepsi studenci co miesiąc mogą dostawać około tysiączłotowe stypendium motywacyjne (szacuje się, że to około 3,5 tys. studentów w roku 2008/2009). W drodze konkursu pieniądze podzielono między 42 uczelnie. Powędrowały do uniwersytetów, politechnik, PWSZ−ów, akademii i szkół prywatnych. Zobowiązały się one zwiększyć nabór na studiach o strategicznym znaczeniu, sfinansować zajęcia wyrównawcze dla studentów pierwszego roku, uatrakcyjnić i unowocześnić programy nauczania, nawiązać lub rozwinąć współpracę z pracodawcami itp.

Efekty już widać. W bieżącym roku akademickim w pierwszej dwudziestce najpopularniejszych kierunków aż jedną trzecią stanowią kierunki zamawiane. Na wysokim, czwartym miejscu znalazło się budownictwo (w roku akademickim 2007/2008 było na pozycji jedenastej), za nim m.in. informatyka, inżynieria środowiska, ochrona środowiska, biotechnologia, automatyka i robotyka, mechanika i budowa maszyn.

Druga edycja programu

Na kolejną edycję programu kierunków zamawianych w roku 2010/2011 resort wyasygnuje co najmniej 200 mln zł (na trzy lata), a niewykluczone, że kwota ta zostanie zwiększona. Do 8 marca wszystkie uczelnie, także niepodlegające ministrowi nauki, mogą składać wnioski o dofinansowanie; wyniki konkursu mają zostać ogłoszone przed 1 maja. Oprócz 14 dotychczasowych kierunków (automatyka i robotyka, biotechnologia, budownictwo, chemia, energetyka, fizyka i fizyka techniczna, informatyka, inżynieria materiałowa, inżynieria środowiska, matematyka, mechanika i budowa maszyn, mechatronika, ochrona środowiska, wzornictwo) na wsparcie liczyć mogą kierunki unikatowe (jeśli co najmniej w połowie zawierają treści któregoś z podstawowych kierunków zamawianych) oraz makrokierunki i studia międzykierunkowe (pod warunkiem przynajmniej 80−procentowego udziału treści programowej kierunków z listy podstawowej). – Najbardziej ambitni maturzyści wybierają studia interdyscyplinarne, liczymy więc, że wśród kierunków zamawianych znajdzie się na przykład bioinformatyka, inżynieria nanostruktur, fizyka medyczna czy studia ekonomiczno−matematyczne – wyjaśniła podczas konferencji prasowej 5 lutego prof. Kudrycka.

Tak jak do tej pory projekty muszą być realizowane przez minimum 36 miesięcy, a maksymalnie przez 5 lat. Resort odstąpił natomiast od określenia minimalnej wartości projektu, pozostawiając jedynie kryterium wartości maksymalnej – 20 mln zł. Kryteria merytoryczne pozostały bez zmiany, widocznie zmieniły się natomiast kryteria strategiczne. Prof. Maria Elżbieta Orłowska, sekretarz stanu w MNiSW, tłumaczyła, że teraz minister nauki może przyznać aż 40 punktów (było 20). Nadal 5 punktów przyznanych zostanie projektom, których beneficjent prowadzi ewaluację sposobu kształcenia. Doceniono potencjał naukowy jednostek, do 8 punktów zwiększając kryterium udziału w projektach z programów ramowych UE oraz organizowanie staży studenckich przez potencjalnych pracodawców (15 punktów).

Więcej dla najlepszych

Minister Kudrycka przyznała, że w drugiej edycji wymogi jakościowe będą o wiele silniejsze niż podczas pierwszej. Stąd wśród kryteriów strategicznych 12 punktów, które uzyska projekt jednostki z wyróżniającą oceną Państwowej Komisji Akredytacyjnej. – Chcemy w ten sposób wyróżnić nie tylko dobrze napisane wnioski, ale też najlepsze możliwości ich realizacji – dodała wiceminister Orłowska.

Z dużym uznaniem o ministerialnym programie kierunków zamawianych wyraził się inż. Wiktor Piwkowski, przewodniczący Polskiego Związku Inżynierów i Techników Budownictwa. Ocenia on jednoznacznie program jako sukces. Przede wszystkim dlatego, że trafia on zarówno w potrzeby studenta, jak i w potrzeby przemysłu. – Nigdy dotąd nie mieliśmy tak precyzyjnego systemu naprowadzania na cel – zapewnia.

AK