Gierowscy. Cz. 2 Na nowym pograniczu

Magdalena Bajer


Prof. Józef Gierowski senior mawiał synowi: „Albo jesteś politykiem albo jesteś historykiem. Nie można tych dwu ról łączyć. U historyka liczy się prawda, dla polityka ważna jest skuteczność”. Nie udało się wielkiemu historykowi całkiem od polityki uciec – był rektorem UJ wybranym tuż przed stanem wojennym, za obronę wolności akademickich, w czasie drugiej kadencji, zgodził się zapłacić posłowaniem do Sejmu w r. 1985. Prof. Józef Krzysztof Gierowski junior wybrał inną niż historia dziedzinę, ale także jest zaangażowany w trudne sprawy społeczne.

Wrocławska formacja

Urodził się we Wrocławiu, gdzie ojciec wykładał historię XVII wieku i pisał książki uzyskując kolejne stopnie naukowe oraz czyniąc zadość zapotrzebowaniu przybyszów z innych ziem Rzeczypospolitej na wiedzę o nowej, małej ojczyźnie.

Kilkunastoletni Krzysztof, pasjonując się fotografią, towarzyszył ojcu w wyprawach, gdy ten zbierał materiały do Historii Śląska i Historii Wrocławia. Poznał te burzliwe i zawikłane dzieje, których nigdy nie zdołałam zgłębić mimo powtarzanego mojemu pokoleniu w różnych miejscach i przy różnych okazjach sloganu: „Byliśmy, jesteśmy, będziemy”.

Na Oporowie (willowa dzielnica Wrocławia) mieszkało wielu profesorów uniwersytetu. Zbierali się często w domu państwa Gierowskich. Rozmowom o bieżącej sytuacji, o polityce, historii i o książkach przysłuchiwał się dorastający syn i rozważał, czy nie zostać historykiem, jak jego najbliższy sąsiad i do dzisiaj przyjaciel, prof. Marek Czapliński, również syn wybitnego badacza przeszłości. Myślał też o historii sztuki, a miał stryja malarza i profesora ASP.

„Kompleksem inteligenta” nazywa świadomość łatwiejszego startu z racji dorastania w inteligenckim domu, godząc się z moją uwagą, że ten kompleks można złagodzić większymi względem siebie wymaganiami. (...)

Pełny tekst w wydaniu drukowanym.