Korki i feudalizm



Przez cały wrzesień po Lublinie jeździło się nieźle i nagle ostatniego dnia miesiąca miasto od rana zakorkowane. Sytuacja powtórzyła się 1 października. Termin i mnóstwo obcych rejestracji wyjaśniają wszystko – rodzice przywieźli swoje pociechy na studia. Po paru dniach nieco się uspokoiło, choć w okolicach uczelni czas przejazdu znacznie się wydłużył.

Rok akademicki można zatem rozpoznać nawet po ulicznych korkach. W innych miastach akademickich zapewne jest podobnie. Szkolnictwo wyższe to jedna z bardziej dynamicznych sfer życia miasta, przywraca mu tempo i witalność. Gdyby nie żacy, wiele ośrodków skazanych byłoby na poszukiwanie nowych kierunków rozwoju.

Ministerstwo nauki powitało nowy rok akademicki prezentacją pakietu ustaw. Trafią one teraz do parlamentu, a tam, jak często bywa, proponowane rozwiązania mogą ulec daleko idącym zmianom. Zobaczymy, co się wydarzy...

Na razie w uczelniach po staremu. Młodemu doktorowi nie wolno bez zgody profesora napisać relacji z konferencji albo badań, które prowadzi. A jak już ma zgodę, to nie może wysłać tekstu bez „autoryzacji” profesora. Taki przejaw feudalnego poddaństwa doktorów to nie wyjątek, dotyczy co najmniej połowy informacji zamawianych do „Forum Akademickiego”. A przecież docieram tylko do najaktywniejszych. Ilu jest takich, którzy swoją pozycję w uczelniach i w „nauce” (nie sądzę, by tworzyli prawdziwą naukę) zawdzięczają tylko zwasalizowaniu podwładnych? Nikogo to nie razi?

Piotr Kieraciński